DANE KONTAKTOWE

Szkoa Podstawowa
im. Ignacego ukasiewicza
w Czarnej

38-710 Czarna Grna 126

Sekretariat: 13 461 90 45
Dyrektor: 13 461 92 27

zssdyrektor1@gmail.com
Szkolne Kko Literackie
Spis treci » Dalszy ciąg opowieści ''Spotkanie nad morzem''
Dalszy ciąg opowieści "Spotkanie nad morzem" (…) Wszyscy w końcu pożegnali się i pojechali. Pani Ada miała łzy w oczach, ale wiedziała, że Danusia przyjedzie na następne lato. Elza i Danusia cały czas myślą, w co będą się bawić? Nie odchodzą od siebie nawet na krok. Gdy już dojechały nareszcie do domu, Danusia zaprowadziła przyjaciółkę do swojego pokoju. Spytała się mamy, czy Elza może spać z nią w jej pokoju?
- Jeśli chce, to może.
- Dziękuję, mamo.
Nadeszła noc, Elza już spała i Danusia też. Mama zastanawiała się, jak pomóc Elzie? Zadzwoniła więc do doktora Adama Łaszczyńskiego i opowiedziała mu o problemie dziewczynki. Lekarz powiedział, że musi przyjść do niego w niedzielę lub poniedziałek. Zobaczy, czy będzie musiała mieć operację. Mama Danusi zarejestrowała ją na poniedziałek. Rano dziewczynki, gdy się już obudziły, szybko zjadły śniadanie, umyły zęby i się ubrały. Po chwili mama zawołała je do salonu i powiedziała:
- Elzo, umówiłam cię na spotkanie z lekarzem, panem Adamem.
- Na kiedy?
- Na poniedziałek.
- To już jutro?
- Tak.
Danusia spytała się, czy będzie tam długo?
- Nie, myślę, że nie. Doktor ją zbada i powie, co dalej.
Elza z Danusią bawiły się w pokoju, gdy mama zadzwoniła do pani Ady i powiedziała, że idą jutro do lekarza. Spytała się, czy może zostać jeszcze dwa miesiące? Pani Ada powiedziała, że jeżeli będzie to konieczne, to tak! Oczywiście! Wszystko dla zdrowia Elzy. Po spotkaniu z doktorem Elza dowiedziała się, że musi mieć operację i to w tym tygodniu. Była ona zdziwiona, a zarazem szczęśliwa, bo wierzyła, że operacja pójdzie znakomicie.
W końcu nadszedł ten dzień. Danusia oraz mama trzymają kciuki za jej powodzenie, są przekonane, że w końcu będzie mogła normalnie żyć. Po długich trzech godzinach czekania na wyniki, nareszcie przyszedł lekarz i powiedział:
- Nie macie państwo powodu do smutku, bo operacja udała się znakomicie, ale proszę jeszcze zaczekać. Damy znak, gdy się już obudzi.
- Dziękuję, panie doktorze, bez pana operacja na pewno by się nie udała.
- To nie tylko moja zasługa, lecz całego zespołu.
Danusia jest właśnie na sali, gdzie leży Elza, ale nie może być tam bardzo długo, bo lekarze powiedzieli, że po takiej operacji musi odpocząć i nabrać sił. Dziewczynka pozostała w nim jeszcze kilka dni, ale zaraz po wyjściu z niego, zadzwoniła do pani Ady Rudzkiej i powiedziała, że w końcu widzi na oczy. Pani Ada, kiedy to usłyszała, rozpłakała się szczęścia i powiedziała:
- Och, kochanie, to wspaniale.
- W końcu mogę rozpoznawać kolory. Będę mogła chodzić do szkoły i nauczę się czytać, a najbardziej mnie cieszy, że poznać nowych kolegów! Zobaczę też w końcu, jak wygląda Piotrek. Może w końcu przestanie mi dokuczać.
- Jak przyjedziesz, zrobimy przyjęcie na twoją cześć. Dobrze?
-Tak!
- O, przepraszam cię, muszę kończyć, bo twoja przyszywana babcia i dziadek na kawę wpadli.
- Ale zadzwonisz później?
- Oczywiście, kochanie!
- To pa, ciociu, kocham cię!
- Ja ciebie też, skarbie.
I co Elzo, porozmawiacie później?
- Tak, ale na razie się rozłączyła, bo babcia i dziadek przyszli do niej na kawę.
- Aha, to dobrze, że jesteście w kontakcie.
- I to jeszcze jak!
- W końcu jesteśmy w domu! Chodź Elzo!
- Idę, idę już!
- Podobają Ci się kolory moich ścian?
- Są przepiękne!
Dziewczynki, niestety macie jeszcze tydzień do zabawy, gdyż Elza musi wrócić do domu nad morze!
- Cooo? Tak krótko? Tylko tyle zostało nam jeszcze czasu?!
- Proszę pani, proszę, czy mogę jeszcze trochę zostać tutaj?
- Tak mi przykro, Elzo, ale pani Ada powiedziała, że musisz wracać, ale nie martw się, odwiedzisz nas w następne lato.
- Naprawdę? Pani jest kochana!
- Ale zanim to się udało to musiałam bardzo długo namawiać panią Adę na to! Nie chce się z tobą rozstawać na tak długo.
- Ale się pani udało! Dziękuję!
- Proszę bardzo.
- Dziewczynki ten czas tak szybko leci, że dziś jest ostatni dzień tygodnia i już jutro Elza musi wracać nad morze do swojego domu.
- Elzo, spakowałaś swoje rzeczy?
- Tak, Danusiu.
- A co Elza miała spakować?
- Dałam jej moją sukienkę w kwiaty, którą niedawno mi kupiłaś, ten plecak z 3 klasy, kredki, piórnik i buty, które są na mnie za małe…
- Wszystkie?
- Tak, mamo! I mojego misia Tediego, oraz kilka złotych na urodziny, które ma za dwa dni…
- A ile będzie miała?
- Już 12 lat!
- Za godzinę idziecie spać, bo Elza musi bardzo wcześnie wstać, gdyż wyjeżdżamy o godzinie 6:00. Zjecie śniadanie i pojedziemy nad morze!
- A możemy wziąć tę kapsułkę…
- Tę musującą do kąpieli?
- Tak ! Możemy.
- Tak, ale poczekajcie, pójdę zapalić w piecu, a potem się wykąpiecie! Dobrze?
- Tak, poczekamy chwilkę.
- To ja idę podłożyć, a wy poczekajcie.
- Mogę pokazać Elzie bajki, moje ulubione?
- Możesz!
- Chodź Elzo, chodź, chodź!
- Idę już, idę!
- Możecie już iść się kąpać, woda jest ciepła. Ale nie wrzucajcie całej kapsułki na raz! Dobrze!
- Tak, mamo! Chodź Elzo!
- Już biegnę, Danusiu!
- Elzo?
- Tak, proszę pani?
- Masz nową piżamę?
- Tak, Danusia mi pożyczyła.
- To dobrze! Idźcie się kąpać i spać!
- Dobrze!
- Wykąpaliście się już?
- Już wychodzimy mamo!
- Dobrze, tylko idźcie od razu spać!
- Tak, mamo!
- Chodź Elzo do pokoju!
- Idę już!
- Kto pierwszy na górze ten wygrywa!
- Czekaj Danka!
- To co? Gasimy lampkę i idziemy spać?
- Tak!
- Dobranoc, Elzo.
- Dobranoc, Danusiu.
Rano słychać było nawoływania mamy:
- Dziewczynki! Wstawajcie!
- Już wstajemy i idziemy się ubierać!
- Proszę pani?
- Tak, Elzo?
- Na polu jest ciepło, czy zimno?
- Ciepło!
- Danka, a ty w co się ubierasz?
- Ja? W sukienkę w różę i balerinki, a ty co ubierasz?
- Ja założę tę sukienkę w kwiaty i buty sandały.
- Dziewczynki! Chodźcie na śniadanie!
- Już, już!
- Mmm, co za przepyszne śniadanie, mamo!
- Dziękuję, córeczko!
- To jedziemy nad morze!
- Hura!
Dziewczynki przez całą drogę śpiewały piosenki z radia, kolorowały kolorowanki, rozmawiały i patrzyły przez okno. Danusia z Elzą spytały się:
- Czy długo jeszcze musimy jechać?
- Już niedaleko. Zraz będziemy na miejscu.
Gdy już dojechały, pani Ada przywitała się z nimi serdecznie i wyściskała je najmocniej jak potrafiła! W domu czekała na nich niespodzianka - przyjęcie. Pani Ada zrobiła nawet tort z biszkoptów, upiekła też ciasteczka czekoladowe. Elza jest bardzo ucieszona, że wszystko to zrobiła dla niej. Zapytała więc wzruszona:
- Pani sama to upiekła?
- Trochę Franciszka mi pomogła, a co?
- Bo jest przepyszne!
- Dziękuję!
- A pani mówiła, że…
- Ale to nie ostatni prezent ode mnie.
- Jak to?
- Otwórz!
- Ojej to mały maltańczyk! Pani jest najlepsza na świecie!
- Podoba Ci się?
- Jest przepiękny! Muszę go pokazać Danusi!
- Elzo, co ty tam niesiesz?
- Małego pieska! Zobacz, jaki słodki!
- Jaki on jest piękny!
- Prawda! To pani Ada mi go kupiła!
- Mały, malusieńki, piękny piesek!
- Elzo?
- Tak, ciociu? Co się stało?
- Tak naprawdę to ona, a nie on!
- A będzie miała małe?
- Tak, nie wiadomo jeszcze kiedy, ale będzie miała!
- Będę mogła dać jednego Danusi, jak urodzi?
- Jak będzie chciała, to tak!
- A jak ją tu nazwać?
- Może- Pimpusia?
- Tak, nazwę ją Pimpusia!
Elza i Danusia ciągle bawią się z psem, podobają im się małe łapki.
Sierść w plamki i małe czarne oczka. Danusi podoba się ten pies i prosi mamę o takiego samego. Ale mama ma uczulenie na sierść i nie może być w pobliżu zwierząt, bo od razu ją coś dusi.
Po pożegnaniu się ze wszystkimi, Danusia jest ogromnie szczęśliwa, bo ciągle jest w kontakcie z Elzą. Pani Ada powiedziała, że Elza będzie przyjeżdżać, co lato z małym psem. Lecz dalej nie wiedzą, jak można uleczyć chorobę mamy Danusi? Okazało się na szczęście, że nie ma alergii na sierść, ale na sok z pigwy. I teraz nawet pani Irena go głaszcze i przytula.
Jednak najbardziej szczęśliwe na świecie są dziewczynki, gdyż cieszą się, że się spotkały. To było niezwykłe spotkanie nad morzem.

Wiktoria Chrebor kl. IV ,,b.’’
Spis treci » Dalszy ciąg opowieści ''Spotkanie nad morzem''
WYSZUKAJ NA STRONIE BezpieczneWakacje.pl - to mog by wakacje Twojego ycia

Liczba odwiedzin: 86418 || Projekt i wykonanie strony: Marian Szutiak © 2009-2026